change language: english

Obiektywy systemu Minolta/Sony

Często na PW dostaje pytania odnośnie używanych przeze mnie obiektywów. Trochę tego mam a trochę przeszło przez moje ręce, więc postaram się opisać co wiem i sądzę na temat obiektywów z którymi miałem styczność. Nie raz sam szukam na różnych forach foto informacji na temat szkiełek różnych producentów do systemu Minolta/Sony lub starych obiektywów z mocowaniem M42 (bo głównie takie szkiełka mnie interesują) i często widzę, że ludzie piszący opinie nie mają zielonego pojęcia o danym obiektywie i o tym co piszą, albo powtarzają jakieś "zasłyszane legendy", a najbardziej mnie śmieszy, jeżeli o jakimś obiektywie czytam "jest lepszy od KITa" Raczej ciężko jest znaleźć coś ze "starej optyki" Minolty co by było gorsze od niego :)). Jasne, że nie mam zamiaru KITa demonizować, bo to obiektyw, którym można robić dobre fotki (tylko trzeba wiedzieć jak) i o nim też na pewno napiszę.
Zacznę od prehistorii. Minolta w 1985r jako pierwsza wprowadziła do seryjnej produkcji lustrzanki analogowe wyposażone w autofokus. Zmieniono wtedy bagnet mocujący obiektywu ze starego MD na bagnet A (wyposażony w styki i mający większą średnice) Bagnet ten w niezmienionej postaci przetrwał do dnie dzisiejszego i jest stosowany w lustrzankach Sony Alpha. Sony wykupiło bankrutującą Minoltę (wraz z jej zakładami optycznymi) i przejęło jej produkcję bez jakiejkolwiek zmiany systemu, tak że WSZYSTKIE stare obiektywy Minolta AF pasuję do WSZYSTKICH lustrzanek Sony (bez względu na ich numerek) Prawie wszystkie stare obiektywy Minolta AF mają napęd AFa poprzez śrubokręt z body, ale wszystkie Sony mają takowy śrubokręt, więc nie ma problemu, że obiektyw musi mieć wbudowany silnik do AFa. Bardzo ważną rzeczą jest to, że Sony ma system stabilizacji matrycy (to też spadek po Minolcie) i odpada problem zakupu droższych obiektywów ze stabilizacją obrazu jak to jest w innych systemach. Użytkownicy Sony stabilizację obrazu mają zawsze i z każdym obiektywem :)) Tym sposobem użytkownicy Sony maję dostęp do taniej "starej" optyki. Oczywiście nie twierdzę, że stare obiektywy, to cud i szczyt optyki, ale na pewno relacja cena/jakość jest nie do pobicia, a wiele z nich, to naprawdę genialne szkiełka jakich obecnie (chociażby ze względu na komercję) w średniej półce cenowej się nie produkuje. Fakt, że stare obiektywy z napędem AFa przez śrubokręt są wolniejsze i głośniejsze od nowych, napędzanych przez SSM, ale coś za coś - albo chce się mieć dobry i tani (!!!), ale wolniejszy obiektyw, albo cichy i szybki plastik-fantastik (często też gorszy optycznie). Wybór zależy od indywidualnych preferencji i upodobań i nie mam zamiaru nikomu niczego wmawiać, ani na siłę czegoś wciskać. Oczywiście moje opinie są czysto subiektywne i patrzę na większość szkiełek z punktu widzenia amatora i poprzez pryzmat jego potrzeb. To co mi się wydaje fajne, nie każdemu musi pasować :)
Zacznę od szkiełek, które mam lub miałem

krzysiek, 2012-10-02, 09:08


odpowiedz

odpowiedzi


  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-02, 09:52
    Minolta AF 28-85/3,5-4,5

    Metal i szkło Fajne szkiełko z pierwszej serii obiektywów AF Minolty (1985r). Bardzo ładna plastyka obrazu, dobra ostrość i kontrast ( od pełnej dziury). Fotki mają ładne i przyjemne minoltowskie kolorki, bokeh też przyjemny. AF trochę głośny ale można się przyzwyczaić. Przy ostrzeniu obiektyw kręci mordką (tak jak większość zoomów z tamtej epoki) utrudnia to użycie filtrów polaryzacyjnych i połówkowych. Obiektyw ma przełącznik "macro", co daje nam tylko namiastkę tegoż bo przy jego użyciu stopień odwzorowania wynosi 1:4. Tutaj przykładowe fotki z użyciem tego przełącznika:
    Fotki robione "gołym" obiektywem i jak widać przy małych robaczkach szału nie ma. Po za tym, po przełączeniu na tryb "macro" nie mamy AFa i musimy ostrzyć "na wahadełko" (jest tak we wszystkich starych obiektywach Minolty z takim przełącznikiem) Jednak zaletą takich zbliżeń jest to, że możemy uzyskać ładną GO i do focenia kwiatków i motylków taki tryb wystarcza w zupełności. Oryginalnie obiektyw miał dość płytką okrągłą osłonę przeciwsłoneczną mocowaną na zatrzaski. Ja używałem go z o wiele głębszą osłoną od obiektywu 100-300 Przy kropie nie winietuje z tą osłoną no i nie łapie blików.
    W 1992 wyszła tak zwana wersja RS (re style) tego obiektywu. Optycznie i mechanicznie jest identyczny z poprzednikiem i na próżno szukać tech literek (RS) w oznakowaniu obiektywu, bo ich nie ma :) Minolta była bardzo oszczędna w oznakowaniu swoich obiektywów dodatkowymi (zbędnymi) literkami i przy kosmetycznych zmianach wyglądu (jak w tym i wielu innych przypadkach) nie czyniła tego.
    W chwili obecnej nie używam tego obiektywu, bo raptem AF zaczął ciężko chodzić (według zeznań córki "samo się zrobiło") Nie mam podstaw twierdzić, ze było inaczej, bo mi w jej wieku też wszystko samo się robiło :) Byłem zmuszony do zakupu innego szkiełka (28-105/3,5-4,5) a ten leży w futerale i czeka na lepsze czasy. Całkiem przyjemnie mi się nim fociło i myślę, że to szkiełko nie rozczaruje nikogo swoją solidną budową i jakością fotek.




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-05, 22:45
    Minolta AF 28-105/3,5-4,5
     
    Solidna budowa co od razu się czuje trzymając ten obiektyw w ręce. Bardzo fajny optycznie. Ładny kontrast, dobra ostrość od pełnej dziury. Wydaje mi się nawet bardziej ostry niż wcześniej opisany 28-85/3,5-4,5 no i ma większą rozpiętość ogniskowych. Nie najgorzej pracuje pod światło, ale trzeba uważać na bliki, bo potrafi niekiedy złapać (płytka osłona i spora soczewka). Aberracja chromatyczna dobrze skorygowana i nie daje sie we znaki.
    Są dwie wersje tego obiektywu. Ja mam wersję "xi" i ona kręci mordką przy zmianie ogniskowej (przy ostrzeniu nie). Wersja "normalna" (bez xi) nie obraca przednim członem obiektywu ani przy ostrzeniu ani przy zmianie ogniskowej i ma fabryczną osłonę p.słoneczną w kształcie tulipana z mocowaniem bagnetowym (xi ma okrągłą mocowaną na zatrzaski). Wersja xi jest starsza (1991r) a późniejsza powstała głównie po to, żeby mogła pracować ze wszystkimi (tymi wcześniejszymi też) modelami lustrzanek Minolty wyposażonymi w AF. Optycznie oba obiektywy są identyczne i jak wszystkie AFy Minolty bez problemu współpracują ze wszystkimi alfusiami. "Z czym się je" owo xi napiszę osobno, bo wiąże się to z ciekawą funkcją body nie spotykaną w innych systemach. AF jest szybki i w miarę cichy jak na śrubokręt bez problemu trafia w punkt. Jedynym minusem tego szkiełka jest dość spora średnica filtra, bo aż 62mm. Ogólnie bardzo przyzwoity obiektyw i raczej nie ma na co w nim narzekać.



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-07, 00:30
    Rodzina xi

    W 1991r Minolta zaprezentowała nową lustrzankę 7xi która zapoczątkowała trzecią serię lustrzanek AF Minolty. Oprócz starych sprawdzonych rozwiązań takich jak gniazdo kart rozszerzeń, czy wbudowana lampa błyskowa wprowadzono szereg nowych rozwiązań jak na przykład: zastosowanie w wizjerze przezroczystego ekranu LCD do wyświetlania informacji, funkcję eye-start czyli automatyczne uruchamianie AFa i pomiaru światła po przyłożeniu oka do wizjera (stosowaną do dziś w lustrzankach Sony) czy najbardziej nas interesującą funkcję - Image-Size Lock umożliwiającą zachowanie stałej wielkości w kadrze obiektu zmieniającego swą odległość od aparatu. Polegało to na tym, ze po wykadrowaniu obiektu "blokowało" się ustawienie odpowiednim przyciskiem, a body sterowało silnikiem zoomu umieszczonym w obiektywie. Wymusiło to wprowadzenie nowej serii obiektywów tzw. "power zoom". Obiektywy te wyposażono w silnik sterujący zoomem. Mają one jeden szeroki pierścień, który po lekkim przesunięciu w prawo lub w lewo zmienia ogniskową obiektywu. Ten sam pierścień po przesunięciu "do siebie" pozwala na manualne ostrzenie. Obie te czynności wykonuje wbudowany silnik. Po to aby umożliwić sterowanie zoomem z poziomu body, do pięciu styków jakie posiadały obiektywy AF dodano kolejne trzy. Obiektywy te z tego powodu nie są kompatybilne ze starszymi modelami lustrzanek Minolta AF. Następne modele lustrzanek posiadały już 8 pinów w body i współpracują z tymi obiektywami. Te 3 dodatkowe styki obsługują tylko silnik w obiektywie i nie mają nic wspólnego z obsługą ADI aparatów cyfrowych,  jak to często sugerują sprzedawcy na allegro. Obiektywy xi po wyłączeniu aparatu "zwijają się" do najkrótszej ogniskowej, podobnie jak to się dzieje we współczesnych kompaktach. Cały ten bajer z elektrycznym sterowaniem zoomem nie przyjął się na dłuższą metę (zużywał więcej energii z baterii) i w następnych seriach lustrzanek zrezygnowano z niego. Obiektywów xi nie było dużo, więc je teraz wymienię, żeby mieć temat z głowy:

    Minolta AF 28-105/3,5-4,5 xi -
    z tym obiektywem była sprzedawana Minolta 7xi i opisałem go wyżej.

    Minolta AF 35-200/3,5-5,6 xi -
    z tym obiektywem była sprzedawana Minolta 9xi. Ponoć bardzo dobry optycznie i ostry obiektyw. Dość rzadki na rynku wtórnym, bo występował tylko w tej wersji. Kiedyś chciałem go kupić (2x mnie przelicytowano na allegro) Teraz mi przeszło, ale nie zarzekam się, bo na pewno jest to obiektew wart zainteresowania i nie powinien mnie rozczarować.

    Minolta AF 100-300/4,5-5,6xi -
    mam ten obiektyw i opiszę go później

    Minolta AF 28-80/4-5,6 xi
    oraz Minolta AF 35-80/4-56 xi -kiepskie optycznie kity od tanich lustrzanek 2xi, 3xi i nie ma co sobie głowy nimi zawracać. Uzupełnia je równie kiepska Minolta AF 80-200/4,5-5,6 xi. Ta trójka może służyć jako zatyczka do body ewentualnie w celu samoobrony.




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-08, 23:30
    Minolta AF 100-300/4,5-5,6 xi
     
    Obiektyw średniej jakości optycznej. Myślę, że nie odbiega jakością od innych obiektywów z tej półki o zbliżonej ogniskowej. Miałem okazję niedawno strzelić parę fotek Minoltą 75-300/4,5-5,6 D i nie zauważyłem różnicy w jakości. Kiedyś miałem podobne doświadczenie z Sigmą 70-300/4-5,6 DG Macro (bez APO) i odczucia również podobne. Wiem, że parę fotek strzelonych w dobrych warunkach oświetleniowych, to żaden test porównawczy i być może jakieś różnice są, ale jak dla mnie niezauważalne.
    Ja mam wersję xi tego obiektywu, ale oczywiście wersja "normalna" (bez elektrycznego zoomu) też później była i nie różni się optycznie od pierwowzoru. Obiektyw kręci mordką przy ostrzeniu, ale nie przeszkadza to w użytkowaniu, bo osłona przeciw słoneczna jest okrągła, a przy tak długiej ogniskowej raczej rzadko używa się filtr polaryzacyjny, a połówkowy to już sporadycznie. Lekko aberruje, szczególnie przy długim końcu. AF demonem prędkości nie jest, ale daje radę i na ogół trafia. Przy gorszych warunkach oświetleniowych, na długim końcu, potrafi przejechać przez całą skalę odległości i nie trafić, ale wystarczy lekko zmniejszyć ogniskową i wraca do normalności. Przy otwarciu do pełnej dziury szału nie ma, dommknięty o dwie działki przesłony daje już przyzwoicie ostre fotki. Ostrzy od 1,5m co jest w granicach przyzwoitości i przy maks. odwzorowaniu 1:4 można przy odrobinie wprawy i cierpliwości focić motylki czy ważki.
    ewentualnie jakiś portret strzelić
    Czasami mnie to szkiełko potrafi pozytywnie zaskoczyć, rzadziej rozczarować bo nie stawiam mu zbyt wygórowanych oczekiwań. Jak na dwudziestoletniego staruszka trzyma się całkiem dobrze.
    Jeżeli ktoś szuka czegoś na prawdę dobrego, to jest Minolta AF 100-300/4,5-5.6 APO i to już zupełnie inna bajka, bo jest to bardzo dobry optycznie obiektyw. Według zeznań użytkowników tego szkiełka, jest ono ostre, kontrastowe w całym zakresie ogniskowej, daje ładny bokech, dobrze pracuje pod światło i bije na głowę wszystkie inne zoomy o tym zakresie z półki cenowej poniżej tysiąca złotych. Miałem kiedyś okazję kupić taki obiektyw za pół ceny i do dziś żałuję, że tego nie zrobiłem.




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-10, 17:48
    Minolta AF 70-210/3,5-4,5
     
    Bardzo fajne szkiełko. Solidna budowa, dobrze leży w ręce. Szybki (jak na śrubokręt) i celny AF daje sobie doskonale radę nawet przy kiepskim oświetleniu na koncertach. Optycznie bardzo dobry. Przyzwoita jasność. Ostry od pełnej dziury w całym zakresie ogniskowych. Ładne kolorki i przyjemne rozmycie tła, dobry kontrast. Aberracja nie daje się we znaki. Kręci mordką przy ostrzeniu, ale dla mnie to absolutnie żadna nowość ani przeszkoda. Osłona przeciwsłoneczna wystarczająco głęboka, okrągła mocowana na zatrzaski. Jedyną wadą jest lubiąca się rozciągać guma na pierścieniu zoomu (moja już się lekko pofalowała), ale to tylko sprawa kosmetyczna i nie przeszkadza w użytkowaniu. Obiektyw powstał w 1988r i był produkowany tylko w jednej wersji.
    Lubię ten obiektyw, on mnie chyba też, zrobiłem nim mnustwo fotek i prawie zawsze tacham go w torbie, czy się przyda czy nie. Mogę to szkiełko polecić każdemu z czystym sumieniem, bo jakością bije na głowę wiele współczesnych obiektywów a zważając na to, że obecnie można go kupić na allegro w granicach 450-500zł relacja jakość/cena jest wprost rewelacyjna.
     




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-11, 17:52
    Minolta AF 70-210/4,5-5,6
     
    Ten obiektyw był produkowany w dwóch wersjach. Pierwsza z 1993r posiada skalę odległości i metalowy bagnet. Druga wersja z 1999r bez skali odległości i z plastikowym bagnetem i można ją znaleźć w srebrnym kolorze obudowy, bo w tym czasie panowała wśród amatorów moda na srebrne aparaty :)). W obu wersjach okrągła osłona przeciwsłoneczna z mocowaniem bagnetowym. Optycznie oba powinny być identyczne, bo mają taką samą budowę. Na pewno pierwsza wersja solidniejsza mechanicznie i nieco cięższa bo bez plastiku. Opisałem czym te obiektywy się różnią w wyglądzie, bo informację, że jest to wersja II można było znaleźć jedynie na opakowaniu obiektywu a na samym obiektywie już nie, co jest normalne w bardzo oszczędnym oznakowaniu obiektywów Minolty.
    Ja miałem obiektyw drugiej wersji i napiszę o tym szkiełku. Zgrabny i lekki, bo to plastik-fantastik. AF celny, pracuje szybko i cicho. Optycznie gorszy od jaśniejszego 3,5-4,5 ale tragedii nie ma, bo domknięty o dwie działki przesłony daje na prawdę ostry i kontrastowy obraz w całym zakresie ogniskowych a na pełnej dziurze nie mydli. Ładne kolorki, przyjemny bokeh. Czasami aberracja daje się we znaki. Pod światło pracuje średnio, ale bez większych niespodzianek. Zaletą są jego gabaryty (bez problemu mieści się w kieszeni) i to, że jest tani, bo na allegro można go kupić w granicach 200zł co jest niską ceną za w sumie bardzo przyzwoite (plastikowe) szkiełko o takim zakresie ogniskowych.




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-12, 19:54
    Minolta AF 100-200/4,5
     
    Świetne szkiełko!!! Solidna budowa - metal i szkło. Małe gabaryty (filtr średnicy 49mm), zgrabny i poręczny. Głęboka osłona przeciwsłoneczna, okrągła (bo kręci mordką), mocowana na zatrzaski. Szybki i celny AF. Optycznie bardzo dobry - stałe światło, osty od pełnej dziury w całym zakresie ogniskowych, ładny bokeh, piękne kolorki, ładna plastyka obrazu. Może ma mały zakres ogniskowych i mógł by być ciut jaśniejszy (choć f4,5 przy 200mm to całkiem dobry wynik) ale wszystkie te niedostatki nadrabia bardzo dobrą jakością obrazu. Agnieszka ma ten obiektyw, namiętnie nim foci i nie zamieniła by go na żaden inny. Używa go często z telekonwerterem 1,4x (przykręcanym między body a obiektyw) i szkiełko nic nie traci na jakości fotek a ogniskowa wzrasta do 280mm ze światłem 5,6. Porównywałem go do swojej Monolty 135/2.8 i niewiele jej ustępuje jakością obrazu, a to przecież ostra stałka. Sprawdza się świetnie w reportażu i przy portrecie (ostrzy od 1,9m ale przy tej ogniskowej to wystarczy).
    Jeżeli ktoś się zdecyduje na zakup takiego szkiełka, to warto poszukać egzemplarz wraz z oryginalną osłoną przeciwsłoneczną, bo ciężko później dobrać odpowiedni zamiennik a identycznie mocowane osłony od innych obiektywów Minolty nie pasują ze względu na rozmiar filtra.




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-13, 10:24
    Minolta 135/2,8
     
    Genialne szkiełko!!!. Solidna budowa -metal i szkło. Wbudowana, wysuwana osłona przeciwsłoneczna (mogła by być głębsza) Mały, zgrabny i poręczny jak na średnie tele i niczym nie zdradza swoich możliwości. AF cichy szybki i celny (ostrzy od 1m) Optycznie rewelacja. Obraz ostry od pełnej dziury a domknięty o jedną działką, to już przysłowiowa brzytwa. Piękna plastyka, kolorki i bokeh. Aberracja niezauważalna, dobrze radzi sobie pod światło. Bardzo fajna portretówka (szczególnie pod pełną klatkę) Świetnie sprawdza się na koncertach, ale trzeba uważać na ostre światła w tle, bo potrafi je "odbić" w dolnej części kadru (ale obraz jest i tak ostry i kontrastowy :)) Jakieś wady? Żadne, no może przydała by się głębsza osłona i kołowa przesłona, ale to nie wady, jedynie drobne niedostatki :))
    Cena na allegro takiego cacka to ok. 1000 zł, ale nie łatwo je trafić, bo to nie były tanie obiektywy i nie było ich dużo, po za tym, ktoś kto go ma a użytkuje ten system, to raczej nie pozbywa się takiego szkiełka nawet jak mu głód w oczy zaglądnie. Ja swojego dostałem za 850zł (w fabrycznym stanie) i uważam to za świetny zakup i nie żałuję ani jednej wydanej złotówki.



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-13, 19:42
    Tokina AT-X 28-70/2,8
     
    Jedyny obiektyw nieminoltoski jaki używam (nie licząc starych M42). Niezniszczalny pancernik. Zbudowany jak czołg. Zero plastiku. Szerokie pierścienie zoomu i ostrości wyłożone twardą gumą, która nie na prawa się rozciągnąć. Zoom chodzi w "odwrotną" stronę, bo kręcąc pierścieniem w prawo, tubus się wysuwa a ogniskowa skraca. Szybki AF ale głośny i terkocze jak stara maszyna do szycia. Wiąże się to z tym, że kręci mordką przy ostrzeniu, a przedni człon jest spory i ciężki (filtr 72mm) to ma czym zamiatać. Brak fabrycznej osłony przeciwsłonecznej. Być może Tokina je produkowała, ale ja jaszcze się z taką nie spotkałem. Ma wyraźnie wyczuwalny luz wzdłużny, który jednak nie przeszkadza w ostrzeniu. Myślałem, że to przypadłość mojego szkiełka, które kupiłem z wyraźnymi śladami intensywnej eksploatacji, ale Agnieszka ma takie samo szkiełko, które wygląda jak by wczoraj opuściło fabrykę a ma identyczny luz. Widocznie taka ich uroda. Przy włączonym AFie obiektyw jak by "sztywnieje" i trafia gdzie trzeba. Bardzo dobry optycznie. Wystarczająco ostry i kontrastowy od pełnej dziury w całym zakresie ogniskowych, tak że stałe światło 2,8 jest w pełni użyteczne. Ładna plastyka obrazu i przyjemny bokeh.
    Jak wcześniej wspomniałem AF jest szybki. Jest on również celny z jednym "ale" - na dalszych odległościach gubi się i często nie trafia z ostrością. Krótko mówiąc to szkiełko nie nadaje się do szerokich ujęć plenerowych, tylko do focenia "z bliska" np. w pomieszczeniach, małym studio, lub imprezach rodzinnych. Wskazuje też na to jego skala odległości: krótka, ale mocno rozciągnięta w zakresie 0,7m-3m a zaraz potem mamy nieskończoność. Na skali "3m" ma bliżej do nieskończoności niż do poprzedzającego go "1,5m" :)) Przed zakupem znałem jego wady i ograniczenia, ale kupiłem go głównie do focenia na koncertach w ciasnych klubach i tam sprawuje się znakomicie -AF trafia idealnie w punkt bez najmniejszych problemów. Tanio go kupiłem, dokładnej ceny nie pamiętam, ale mocno poniżej pięciu stówek, więc dużo nie wybrzydzam, bo po za słabą celnością na większe odległości nie ma się czego czepić. Doskonale wiedziałem co biorę i na co się decyduję.
    Na pewno jest to bardzo dobry obiektyw do portretów, fotografii produktowej, czy focenia w ciemnych pomieszczeniach przy świetle zastanym i jeżeli ktoś szuka dobrego i taniego szkła do tych celów, to ten obiektyw jest OK. Pejzażyści mogą go sobie pominąć w planach zakupów, albo ostrzyć manualnie.
    Tokina produkowała (może produkuje nadal) obiektyw o identycznych parametrach oznaczony jako "AT-X Pro" Jest on równie dobry optycznie, jeszcze bardziej pancerny (filtr 74mm) nie kręci mordką bo ma wewnętrzne ogniskowanie, przez co AF powinien być cichszy i jeszcze szybszy, ma tulipanową osłonę przeciwsłoneczną i z tego co wiem dużo mniej kapryśny AF.




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-15, 09:40
    Minolta AF 28-135/4-4,5
     
    Obiektyw legenda. Ogólnie cieszy się bardzo dobrą opinią, ale są też tacy, co jej nie podzielają. Raz tylko miałem go podpiętego do alfy i nie mam zamiaru z tymi opiniami polemizować. Solidny - szkło i metal. Ciężki i duży, co przy foceniu może być zaletą bo dobrze leży w ręce, ale przy dłuższym noszeniu już nie koniecznie. Brak fabrycznej osłony przeciwsłonecznej a ze względu na dużą średnicę obiektywu (filtr 72mm) lubi złapać bliki. Pod światło wypada średnio (fociłem bez osłony) więc warto w taką osłonę zainwestować. Kręci mordką przy ostrzeniu. Ostrzy od 1,5m, ale posiada przełącznik "macro" i przy jego użyciu odległość ta zmniejsza się do 25cm z odwzorowaniem 1:4 (oczywiście na manualu, bo AF wtedy nie działa). Bardzo dobry optycznie. Wyśmienita plastyka, ostrość i odwzorowanie kolorów. Ostry od pełnej dziury na obu końcach, ale warto ciut go przymknąć bo obraz wyraźnie zyskuje na jakości. Szybki i celny AF.
    Obiektyw ładnie rysuje i fotki są bardzo dobrej jakości. Fajny zakres ogniskowych, przydatna funkcja macro



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-19, 18:34
    KITy do cyfry
     
    Konica Minolta AF DT 18-70/3.5-5.6 (D) oraz jego następca Sony DT 18-70/3.5-5.6 -oba identyczne optycznie i mechanicznie. Posiadam oba i oba zgrzytają, bo mają wyłamane zęby plastikowego pierścienia od AFa wewnątrz obiektywu. Pierścień kosztuje 80zł (+koszty naprawy), to leżą oba w szufladzie. Kupiłem następnego kita Sony (za 70zł) tak że mam teraz trzy kity w tym jeden sprawny :)) Od razu napiszę w tym miejscu o ważnej sprawi: te obiektywy NIE MAJĄ WBUDOWANEGO SILNIKA AF !!! Tak, ze nie dajcie się nabrać na to, że jak coś chrobocze w takim obiektywie, to jest to "jakieś niedomaganie silnika" albo "drobna usterka łatwa do usunięcia" Jakiekolwiek zgrzytanie czy chrobotanie w czasie ostrzenia oznacza agonię obiektywu. Ogólnie obiektyw jest ciemny, bo światło 3,5 ma tylko na samym początku (do ogniskowej 20mm) a już od 35mm ciemnieje do 5,6. Obiektyw ma całkiem fajny zakres ogniskowych, zupełnie wystarczający na amatorskie focenie, bo można zrobić panoramę, portret i lekkie zbliżenie. Optycznie jest średni, ale zapewniam, że można nim robić dobre a nawet bardzo dobre zdjęcia i jest zupełnie wystarczający do rozpoczęcia przygody z fotografią i nauki jej podstaw. Najczęstsze powody narzekania na kita biorą się z braku wiedzy na temat podstawowych zasad fotografii, a nie z powodu niedomagań szkiełka. Widząc słabą fotkę mało kto zadaje sobie pytanie "co źle zrobiłem?" lub "co powinienem zrobić inaczej, żeby osiągnąć zamierzony cel?", tylko kwituje to stwierdzeniem, że kit jest be i nie nadaje się do focenia. Myśliwi na pudlarzy mają stare przysłowie "lufa Kruppa tylko strzelec dupa" Bardziej dociekliwi łatwo znajdą w nim analogie z fotografią. Lepszy obiektyw da nam większe możliwości, ale podstawowych błędów i tak nie wybaczy i myśleć za nas nie będzie.
    Obiektyw domknięty o dwie działki daje ostre fotki w całym zakresie. Aberracja chromatyczna jest wyraźnie zauważalna, ale nie daje się mocno we znaki. Na szerokim końcu lekka dystorsja, ale jaki szeroki zoom jej nie ma? no i nie często focimy ścianę w kratkę żeby to przeszkadzało. Winietę na takiej ścianie też byśmy zauważyli :)) Pod światło radzi sobie średnio, ale jak ja zaczynałem swoją przygodę z fotografią, to ojciec mi powtarzał w kółko, żebym pod światło fotek nie robił dopóki nie nauczę się poprawnie fotografować i była to najważniejsza zasada. Teraz większość początkujących fociarzy w ogóle nie zwraca uwagi z której strony i jakie światło maja a winę za jakość obrazu zwala na obiektyw. Każdy obiektyw, nawet ten z najlepszymi warstwami MC gorzej pracuje pod światło i traci na kontraście i z tym należy zawsze się liczyć.
    Mechanicznie obiektyw nie jest zły, pierścień zoomu chodzi lekko i płynnie, AF dość szybko i nie za głośno i jest celny. Jego piętą achillesową jest plastikowa przekładnia autofokusu. Ja ją dojechałem tym, że dokręciłem do obiektywu dwie soczewki macro (a w zasadzie dwa układy soczewek) no i obiektyw miał za ciężką mordkę do swoich możliwości. W każdej sonówce po włączeniu aparatu AF przejeżdża tam i z powrotem (bez względu na to czy przełącznik trybu ostrości jest w pozycji AF czy MF), żeby śrubokręt prawidłowo zasprzęglił z obiektywem. Aparat nie wie czy w tym czasie jak był wyłączony wymienialiśmy obiektyw, czy nie no i "na wszelki wpadek" zakręci śrubokrętem, a że AF jest zrywny, to i zębatkę potrafi zarwać :)) Jeżeli ktoś zdecyduje się przy foceniu makro obciążyć go ciężką soczewką, lub odwrotnie mocowanym obiektywem, to radzę zakleić kawałkiem przezroczystej taśmy sprzęgło w obiektywie, żeby śrubokręt nim nie kręcił i ostrzyć manualnie. Tak spreparowany obiektyw da się bez problemu podpiąć do body, a po foceniu taśmę można bezboleśnie usunąć.
     
    Sony DT 18-55/3.5-5.6 SAM- Tylko raz nim fociłem w ramach "testu". Ten obiektyw ma silnik AFa przez co pracuje nieco ciszej, czy szybciej, to trudno mi powiedzieć. Na obudowie posiada przełącznik AF/MF, który w przypadku przejścia w tryb ostrzenie manualnego, należy przełączyć wraz z przełącznikiem na body. Nie jest to mocno uciążliwe, bo nie często ostrzymy manualnie. Odniosłem wrażenie, że optycznie jest na podobnym poziomie jak starszy brat, ale wydaje mi się że mocniej aberruje. Mechanicznie... ten co miałem, to nie za ciekawie :) Zoom od połowy zakresu w górę chodził z większym oporem i "krótkimi skokami" Właściciel tego kita, mówił, że zauważył to przy zakupie, ale próbował obiektywy przy dwóch innych alfach i zachowywały się identycznie. Nie mam pojęcia, czy to przypadek, czy jego "uroda" (myślę, że to pierwsze), ale nie za dobrze to świadczy o jego jakości mechanicznej. Nie utrudnia to zmiany zoomu, ale jest denerwujące. Patrząc z drugiej strony ma silnik AFa, co eliminuje awarię przekładni (bo jej nie ma) i to jest plus. Ma mniejszą minimalną odległość ostrzenia niż starszy kit i większy stopień odwzorowanie, przez co powinien lepiej sprawować się przy macro. To jest też kręcimordka jak poprzednik, więc radził bym nie obciążać go zbyt mocno jakąś dodatkową soczewką, lub ostrzyć w takim przypadku manualnie, co jest często lepszym rozwiązaniem w macro.
     
    Który lepszy??? Nie wiem. Starszy ma większy zakres ogniskowych a młodszy mniej zawodny AF. Reszta chyba podobna - szału nie ma, ale można z tym żyć i focić :))



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-21, 19:40
    KITy do analogowych lustrzanek
     
    Starsze lustrzanki były adresowane głównie do zawodowców i zaawansowanych amatorów i posiadały optykę na dobrym i bardzo dobrym poziomie, bo dbano o tych odbiorców. Obsługa ich nie była prosta nawet po wprowadzeniu TTL czy półautomatycznej ekspozycji. Dopiero powszechne wprowadzenie autofokusu znacznie uprościło obsługę lustrzanek i zyskały one na popularności. Konstrukcja zooma też uległa zmianie, zwiększył się komfort jego obsługi i zmniejszyły gabaryty (starsze konstrukcje, to głównie toporne "pompki") To również zachęcało do zakupu lustrzanki przez początkujących amatorów pstrykania. Producenci w swojej ofercie oprócz co raz to bardziej zaawansowanych aparatów dla wymagającej klienteli wprowadzali proste i tanie lustrzanki dla amatorów. Tańsze lustrzanki musiały mieć tańsze obiektywy więc uproszczeniu uległy również obiektywy do nich przeznaczone i zrodziło się pojęcie KITa.
    Po dzień dzisiejszy przytłaczająca większość użytkowników lustrzanek, to ludzie robiący pamiątkowe zdjęcia z urlopów, imprez rodzinnych, czy niedzielnych spacerów. Nie połknęli oni bakcyla fotografii i nie mają takich ambicji i wymagań jak użytkownicy WA Posiadanie lustrzanki jest dla nich taką samą rzeczą jak posiadanie wypasionej fury, komórki, kina domowego, czy 42" telewizora LCD. Często ważniejszą sprawą niż obiektyw jest to aby aparat miał funkcję wykrywania twarzy i uśmiechu, mógł filmować a przede wszystkim liczy się marka aparatu, bo można szpanować odpowiednim napisem na pasku (a napisy są duże i krzykliwe) My z WA stoimy o szczebel wyżej w rozwoju i wiemy, że najważniejsze jest nasze oko i posiadany słoiczek a puszka to tylko połączenie między nimi. Oka nie możemy wymienić, ale słoiczek już się da odkręcić stąd nasza ciągłe poszukiwania "czegoś lepszego" i powszechne obrzydzenie do KITów
     
    Jeszcze do niedawna miałem Minoltę AF 28-80/3,5-5,6 (wersja II z 1997r) i nawet mnie nie kusiło aby go podpiąć do Sony, bo to kit od analogowej lustrzanki (w moim przypadku srebrnej Minolty Dynax 505si Super) i niczego wyraźnie lepszego niż po współczesnym kicie spodziewać się po nim nie mogłem. Mój obiektyw był ładny bo srebrny, lekki, bo wykonany z plastiku o dźwięcznej nazwie polycarbonate (po naszemu poliwęglan) robił dobre wrażenie bofiltr miał 62mm ale niczym więcej nie był by w stanie mnie zachwycić. Wcale nie twierdzę, że jest to zły obiektyw, ale nie jest na tyle dobry, aby zawracać sobie nim głowę i marzyć o przykręceniu takiego szkiełka do cyfry. W ogóle wymiana kita cyfrowego na analogowy to jakieś totalne nieporozumienie. Obiektywy Minolty tej klasy nie są drogie i chodzą na allegro w granicach 100zł, ale po co je kupować? Szczytem paranoi jest cena AF 28-100/4,5-5,6 D bo często przekracza on 200zł a jakość tego kita co najwyżej jest średnia. Za te pieniądze spokojnie można kupić AF 35-70/4 , który optycznie kładzie go na łopatki, albo dołożyć parę dyszek i zanabyć sobie AF 28-105/3,5-4,5 o którym napisałem wyżej.
    Inne kity to w różnych wersjach: AF 28-80/4-5,6 , AF 35-70/3,5-4,5 , AF 35-80/4-5,6do nich spokojnie może dołączyć, co prawda już nie kit, ale beznadziejny optycznie AF 80-200/ 4,5-5,6(najgorszy teleobiektyw Minolty)



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-24, 13:35
    Minolta AF 50/2,8 Macro
     
    Mam to szkiełko od niedawna. Jeszcze nie sprawdzałem go "w boju" na robaczkach bo od dwóch lat mam lenia do makrofotografii, ale oczywiście parę fotek "testowych" już nim zrobiłem i wyniki są bardzo zachęcające. Szkiełko posiada stopień odwzorowania 1:1 jak przystało na taki obiektyw. Co to oznacza? A no to, że na pełnej klatce pole jego widzenia przy maksymalnym zbliżeniu wynosi 24x36mm, czyli tyle co klatka błony filmowej. Przy cropie pole to maleje do ok. 16x24mm, czyli do wielkości matrycy. Minimalna odległość ostrzenia to 20cm (oczywiście licząc od matrycy a nie od mordki szkiełka, bo właśnie od tej płaszczyzny podaje się skalę odległości na obiektywach) Fabryka nie przewidziała osłony przeciwsłonecznej bo w macro jest ona zbędna, ale przednia soczewka jest celowo głęboko osadzona, przez co słoneczko go nie oślepia. Optycznie bajka!!!. Ostry, kontrastowy i jeszcze raz ostry od pełnej dziury :)) Piękna plastyka i odwzorowanie kolorów, aberracja chromatyczna niezauważalna, ładny bokeh. Przymknięty do f8 daje obraz ostry od 2m do nieskończoności. Zero dystorsji czy winietowania, bo to przecież macro z prawdziwego zdarzenia. Pod ostre światło go nie testowałem ale nie planuje focić robaczków pod słońce, więc jest mi to w zasadzie obojętne. Solidnie zbudowany, precyzyjny, mechanicznie wszystko chodzi bardzo płynnie. AF trochę głośny i wolny, rzekł bym, że dostojny, ale ma długą skalę odległości do przejechania a ja mam pierwszą wersję tego obiektywu bez limitera. Następna wersja posiada limiter odległości i kołowy otwór przesłony a trzecie wersja D (distans) wsparcie ADI. Kontynuacją ostatniej wersji jest Sony 50/2,8 Macro, który ma zmieniony jedynie design (lub jak kto woli - dizajn) Optycznie wszystkie te obiektywy są identyczne.
    Cena tego szkiełka na allegro jest równa z ceną super jasnej i ostrej Minolty AF 50/1,4 jeszcze raz taka jak równie ostrej Minolty AF 50/1,7 ale i tak o połowę mniejsza niż Minolty AF 100/2,8 Macro :)) To ostatnie szkiełko jest genialne optycznie i dla tych, którzy focą lub pragną focić tylko robaczki, może okazać się bardziej przydatne, bo przy takim samym odwzorowaniu minimalna odległość ostrzenia jest większa (35cm) i łatwiej focić płochliwe stwory. Należy również pamiętać, że użycie pierścieni pośrednich czy konwertera macro skraca tą i tak małą odległość. Oczywiście Sony też ma w swojej ofercie tą setkę macro nie zmienioną optycznie i zgodną z genialnym pierwowzorem Minolty.
     
    Przy okazji napiszę o co chodzi w obiektywach macro i dla czego są one tak drogie. Może zamiast kupować taki obiektyw wystarczy kupić soczewkę lub zoom z funkcją macro? Otóż niezupełnie bo nie tylko o stopień odwzorowania chodzi. Obraz jaki daje każdy obiektyw jest wycinkiem sfery. W wyniku tego, że obraz nie jest idealnie płaski mamy taką sytuację, że im dalej od centrum kadru (osi optycznej obiektywu), tym gorsza ostrość i rozdzielczość. Zastosowanie pojedynczej soczewki macro jedynie powiększy tą różnicę przy okazji zwiększając dystorsję a do tego potrafi dołożyć aberrację chromatyczną. Dobry konwerter macro, czyli układ 2-3 soczewek, będzie już o wiele lepszy bo nie wniesie zauważalnej dystorsji i nie zmasakruje tak mocno obrazu, ale też nie naprawi go i różnica w ostrości środek-brzeg kadru będzie nadal mocno zauważalna :) Obiektywy makro są tak skorygowane optycznie, żeby rzutowany przez nie obraz był jak najbardziej płaski a co za tym idzie ostry i o wyrównanej rozdzielczości i jakości obrazu w centrum i na brzegach. Dobre obiektywy macro posiadają idealnie skorygowaną dystorsję i idealnie odwzorowują obraz geometrycznie (nie wprowadzają żadnych zniekształceń). Stąd też żaden inny obiektyw nie będzie nigdy tak dobry przy reprodukcji rycin, tekstów, czy foceniu innych płaskich przedmiotów jak obiektyw macro. Macro to nie tylko focenie robaczków, ale znaczków pocztowych również :)) Zoomy z funkcją macro, pomijając to iż nie mają wysokiego stopnia odwzorowania (zazwyczaj 1:3-4), to ze względów konstrukcyjnych obarczone są znaczną dystorsją obrazu i mogą jedynie być namiastką fotografii macro. Na pewno będą one przydatne w zbliżeniach na motylki, czy żaby lub jaszczurki, ale oka muchy tym nie sfocimy. Pozostają jeszcze pierścienie pośrednie, bo one nic optycznie nie psują, ale niestety "zabierają" dużo światła (którego przy robaczkach jest i tak zawsze za mało) i wprowadzają ryzyko pojawienia się aberracji chromatycznej. Pomimo tego połączenie pierścienie + stałka (najlepiej z prostym, ale idealnym do macro układem optycznym Tessara) da dużo lepszy rezultat niż pojedyncza soczewka, czy zoom z funkcją macro. Oczywiście obiektyw macro można również wesprzeć mieszkiem, pierścieniami pośrednimi, konwerterem macro itp, ale tu już wchodzimy na śliski grunt i to już jest temat na zupełnie inny wątek :))




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-10-30, 22:27
    oznaczenia obiektywów Minolta/Sony
     
    Minolta nie była wylewna w oznakowaniu swoich obiektywów a Sony to kultywuje. Bardzo mało literek umieszczano na korpusach obiektywów, część informacji była tylko na kartonie lub w dokumentacji obiektywu (np. która to wersja) i to nie zawsze. Minolta wypuściła na rynek około setki szkieł z mocowaniem A (licząc wszystkie wersje) tak, że obecni użytkownicy tego systemu mają niemały problem z rozszyfrowaniem właściwości tych szkiełek. Pocieszę jednak zmartwionych, że wprowadzając nowe wersje niektórych swoich obiektywów Minolta nie zmieniała ich budowy optycznej. Jedyną głębszą ingerencją poza zmianą obudowy i często też mechaniki, było wprowadzenie w niektórych szkiełkach przesłony o otworze kołowym.
    Sony zachowało znaczną część oznaczeń Minolty i dodało parę nowych.
     
    Oto wszystkie oznaczenia jakie można znaleźć na korpusach obiektywów Minolty i Sony:
    AF (autofocus) - Minolta oznaczała tak swoje obiektywy z autofokusem aby odróżnić je od wytwarzanych przez tą firmę obiektywów manualnych z bagnetem MC/MD. Sony nie używa tego oznakowania, bo oprócz jednego modelu wszystkie obiektywy które produkuje są z autofokusem
    APO(apochromatic) - obiektywy o budowie apochromatycznej z niektórymi elementami ze szkła o niskiej dyspersji ED (Extra-low Dispersion) co pozwala zminimalizować aberrację Chromatyczną. Sony nie stosuje oznaczenia APO na obudowach swoich obiektywów.
    D (distans encoder) - oznaczenie obiektywów wspierających ADI (Advanced Distance Integration). Polega to na tym, że obiektyw podaje informację do body na jaka odległość wyostrzył. a na podstawie tej informacji lampa dobiera precyzyjnie siłę potrzebnego błysku. (oczywiście tylko wtedy, gdy lampa strzela na wprost, bo po odchyleniu palnika lampa automatycznie przechodzi w tryb TTL) W tym celu obiektywy wyposażono w dodatkowe 3 styki. Sony nie stosuje tego oznaczenia, gdyż wszystkie obiektywy wspierają tą funkcje
    DT (Digital Technology) - obiektywy przeznaczone do współpracy z lustrzankami cyfrowymi z matrycą APS-C i przy pełnej klatce będą winietować.
    G (od Gold) - legendarna ze swej jakości seria profesjonalnych obiektywów Minolty oznaczonych złotym paskiem na korpusie. Minolta wprowadzając tą serię zapowiedziała, że w obiektywach zostanie zastosowane jedno lub więcej z następujących rozwiązań: wewnętrzne ogniskowanie; przesłona o kołowym otworze; zastosowanie soczewek za szkła o nietypowej dyspersji (AD); dodatkowe ruchome elementy optyczne zapewniające lepszą jakość obrazu przy fotografowaniu z niewielkich odległości; soczewki asferyczne; przycisk (przyciski) blokady ostrości (Focus Hold Buton) Często pozostawało słodką tajemnicą firmy, które z tych rozwiązań zastosowano, bo nie wszystkie był wyszczególnione w specyfikacji obiektywu. Nabywcy wystarczała renoma tej serii i wiedział, że to szkiełka najwyższej jakości optycznej i mechanicznej. Nazwa "G" to nazwa zwyczajowa powstała od słowa "gold" (złotego paska) bo Minolta jedynie tym paskiem oznaczała obiektywy tej serii a dopiero w późniejszym czasie litera ta pojawiła się w specyfikacji obiektywu, ale na obudowie nigdy jej nie umieszczano. Sony umieszcza "G" na obudowie, ale zniknął słynny złoty pasek.
    HS (high speed) - oznaczenie układu szybkiego napędu autofokusu w obiektywach Minolty. Obiektywy te miały wbudowany silnik i były prawdziwymi demonami prędkości jak na tamte czasy i nie ustępują w prędkości ostrzenia współczesnym szybkim napędom ultradźwiękowym, są jedynie nieco głośniejsze.
    SAM (Smooth Autofocus Motor) - oznaczenie Sony dla obiektywów z wbudowanym silnikiem autofokusu. Pierwsze obiektywy z tym napędem wprowadzono w Maju 2009
    SSM (Super Sonic Motor) - oznaczenie (stosowane przez Minoltę i Sony) obiektywów z wbudowanym ultradźwiękowy silnikiem piezoelektrycznym napędzającym autofokus. Napęd jest cichy, bardzo szybki i precyzyjny.
    xi (expert inteligent)- oznaczenie obiektywów Minolty z elektrycznym napędem zooma (power zoom) Całą serię tych obiektywów opisałem wyżej.
    ZA - (Zeiss Alpha) - obiektywy zaprojektowane przez Zeissa specjalnie dla systemu alpha i sygnowane jako Zeiss-Sony. Jedyne obiektywy Zeissa do lustrzanek posiadające autofokus. Można na nich również znaleźć T* co oznacza użycie legendarnych powłok antyrefleksyjnych T.
    STF (Smooth Trans Focus) - zostawiłem sobie to na deser, bo to oznaczenie jedynego manualnego obiektywu w systemie, który powstał specjalnie do portretów Minolta SFT 135 F2,8 [4,5] (Sony kontynuuje jego produkcję) Jest to obiektyw o unikalnej konstrukcji, pozwalającej w kontrolowany sposób kształtować na zdjęciu odwzorowanie obszarów nieostrych. W przeciwieństwie do konstrukcji innych producentów, nie jest to obiektyw typu soft-focus, w którym za kształtowanie obszarów nieostrych odpowiada stopień korekcji aberracji sferycznej. W oryginalnej konstrukcji Minolty zastosowano tzw. filtr apodyzacyjny – zespół dwóch sklejonych ze sobą soczewek o przeciwnych krzywiznach, z których ujemna (rozpraszająca) została wykonana ze neutralnie szarego szkła. Zespół taki zachowuje się jak szary filtr, którego gęstość zwiększa się w kierunku krawędzi. Filtrowi apodyzacyjnemu towarzyszy druga, dziesięciolistkowa (główna przysłona jest dziewięciolistkowa) przysłona o zakresie pracy od f/4.5 do f/6.7. Ponieważ zespół filtra i przysłony umieszczony jest poza płaszczyzną przysłony głównej, nie oddziałuje na głębię ostrości, a na sposób kształtowania nieostrości. Stopniem domknięcia przysłony pomocniczej steruje się za pośrednictwem osobnego pierścienia. Obiektyw ten pozwala na pełną kontrolę obszarów ostrych i nieostrych (bokeh)
     
    Po za powyższymi oznaczeniami na korpusach obiektywów, w specyfikacji (lub na opakowaniu obiektywu) można było niekiedy znaleźć inne skróty lub pojęcia:
    A (alpha) - oznaczenie powstałego w 1985r nowego typu bagnetu do lustrzanek AF Minolty. Jego nazwa wzięła się od greckiej litery α bo właśnie tą literą Minolta oznaczała swoje nowe lustrzanki przeznaczone na rynek japoński. Te, który były przeznaczone na rynek amerykański i europejski nosiły odpowiednio nazwę Maxxum lub Dynax
    RS (Re Styled) lub N (new) lub niekiedy i (improved) - oznaczano tak produkowane już wcześniej obiektywy, ale w "odświeżonych" wersjach. Optycznie były one zgodne z poprzednikami.
    DMF (Direct Manual Focus) - bardzo ciekawe rozwiązanie Minolty polegające na tym, że po automatycznym ustawieniu ostrości następuje odłączenie mechanizmu autofokusu, co umożliwia ręczne przeostrzenie bez dodatkowego wyłączania mechanizmu. Sony również "odziedziczyło" to rozwiązanie
    Auto Clutch Mechanism - mechanizm, który sprawia, ze pierścień zmiany ostrości nie obraca się w trakcie działania autofokusu. Stosowany jest np. w obiektywie Minolta (Sony) 100/2,8 Macro.
    ASP(Aspherical) - użycie soczewki asferycznej zmniejszającej dystorsję.
    AD (Anomalous Dispersion) - oznaczenie to wyróżnia soczewki wykonane ze specjalnego rodzaju szkła niskodyspersyjnego o nietypowej charakterystyce rozszczepienia światła, których współczynnik rozszczepienia dla środkowej części widma (żółto-zielonej) jest znacznie większy, niż dla obszarów krańcowych (czerwono-pomarańczowego oraz niebiesko-fioletowego). Łącząc elementy ze szkła AD z innymi rodzajami szkła można kontrolować stopień rozszczepiania światła w układach optycznych, a co za tym idzie, unikać aberracji chromatycznej.
     
    Może mało kogo zainteresuje to co napisałem w tym poście, ale ciekawskim zaoszczędzi szukania w necie. Oczywiście nie wszystkie zawarte tu informacje to wiedza jaką posiadam w głowie, bo rozpytywałem się wujka googla a część swojej wiedzy również zweryfikowałem u niego, żeby nie wprowadzić kogoś w błąd.



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2013-06-20, 00:27
    Sigma Super Wide II 24/28

    Kolejna stałka w mojej kolekcji. Obiektyw z epoki szkła i metalu. Wystarczająco ostry i kontrastowy od pełnej dziury, aby nie trzeba było go domykać a przymknięty o dwie działki przesłony, to prawdziwa żyleta o głębi ostrości od 2m po horyzont. Ostrzy od 18cm z odwzorowaniem 1:4 co przy tej ogniskowej pozwala na robienie b.ciekawych zbliżeń. AF demonem prędkości nie jest i jest hałaśliwy, ale trafia bez większych problemów. Jako, że jest to obiektyw pełnoklatkowy, to przy cropie praktycznie nie winietuje, dystorsja nie jest dokuczliwa a aberracja niezauważalna. Obiektyw jak na szeroki kąt całkiem dobrze daje sobie radę pod światło.
    Ogniskowa 24mm przy kropie nie wymiata tak jak przy pełnej klatce, ale i tak najczęściej jest wystarczająco szeroko, do ujęć w ciasnych i ciemnych wnętrzach, do reporterki, czy streetfoto. Przy krajobrazie też dobrze sobie radzi, szczególnie przy nocnych ujęciach. Jako, że szkiełko posiada dużą GO, często rezygnuję z AFa, ustawiam ostrość na nieskończoność, f 5.6-8 ...i jazda, bo i tak wszystko powyżej 2m wyjdzie ostro i nie ma obaw, że AF spudłuje, czy nie zdąży wyostrzyć na czas:))
    Swój egzemplarz kupiłem od zawodowca, który parał się głównie reportażem i praktycznie nie odkręcał tego szkiełka od body. Soczewki są czyściutkie jak łza, ale obudowa ma mocno wytartą "gumofarbę", którą jest (była) pokryta. Jego wygląd absolutnie mi nie przeszkadza, bo nie mam zamiaru nim szpanować tylko focić. Na dodatek, ze względu na mało atrakcyjną prezencję obiektywu jego cena była bardzo atrakcyjna :)) Obiektyw ma fabryczną, tulipananową osłonę przeciwsłoneczną z mocowaniem snap-on. Takie mocowanie ma swoje zalety, bo można osłonę używać z innymi obiektywami o rozmiarze filtra 52mm, ale wadą jest to, że nie da się jej założyć na obiektyw w pozycji odwróconej i jeżeli obiektyw nie jest używany, to osłona pałęta się po torbie i łatwo ją zgubić.
    Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego szkiełka bo spełniło ono wszystkie wymagania jakie mu stawiałem, do tego pozytywnie mnie zaskoczyło dobrą pracą pod światło.




  • przemolla
    zgłoś nadużycie przemolla, 2013-06-22, 11:53
     Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam.


  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2013-07-20, 21:33
     
    Obiektyw cieszy się bardzo dobrą opinią wśród użytkowników i słusznie, bo jest bardzo dobry optycznie. Świetne odwzorowanie szczegółów, ładne minoltoskie kolorki, przyjemny bokech. Ostry a nawet bardzo ostry i kontrastowy obraz od pełnego otworu przesłony w całym zakresie ogniskowych. Nie widać spadku jakości obrazu ani przy krótkim ani długim końcu. Domknięcie przesłony powoduje jedynie zmianę głębi ostrości, bo reszta obrazu jest identycznie ostra jak przy pełnej dziurze :)) Zero aberracji chromatycznej i bardzo dobra praca pod światło, bo to obiektywy o budowie apochromatycznej. Ostrzy od 1,5m z maksymalnym odwzorowaniem 1:4. Autofokus dosyć szybki jak na śrubokręt i w dobrych warunkach oświetleniowych działa pewnie i bezbłędnie. W gorszych warunkach na długim końcu potrafi się czasami zgubić, ale nie jest to nagminne i uciążliwe.
    Budowa, jak to w obiektywach z tamtego okresu, to metal, szkło i guma, która się nie rozciąga. Osłona przeciwsłoneczna okrągła, głęboka i mocowana na zatrzaski, bo to kręcimordka. Pomimo, że obiektyw ma ponad 20lat mechanicznie wszystko w nim chodzi bardzo płynie, tubus sam się nie wysuwa nic się nie telepta, bo nie ma żadnych luzów. Ja mam drugą wersje tego obiektywu i różni się ona od poprzedniej jedynie innym przetłoczeniem gum pierścienia zoomu i ostrości. Trzecia wersja "D" (distans) ma wsparcie ADI i kołowy otwór przesłony. Optyka jest identyczna we wszystkich trzech: 11elementów w 10 grupach w tym dwie soczewki ze szkła o niskiej dyspersji. Bardzo zgrabne, lekkie i poręczne szkiełko. Obiektyw ma identyczne gabaryty jak 100-300 bez APO i identyczne jak 70-210/3,5-4,5. Wszystkie trzy postawione obok siebie wyglądają identycznie, mają 10cm długości i mają identyczne osłony przeciwsłoneczne, bo też i rozmiar filtra jest identyczny (55mm)
    Mam ten obiektyw od półtora miesiąca i postrzelałem nim sporo fotek na koncercie Dżemu i na pokazach lotniczych w Lesznie. Jestem z niego bardzo zadowolony i uważam, że nic ostrzejszego i lepszego optycznie nie potrzebuję...no mógł by mieć stałe światło f4,5 w całym zakresie a nie tylko na początku, ale z pewnością kosztował by 3x tyle :))
    Z czystym sumieniem mogę polecić to szkiełko każdemu, bo spełni oczekiwania również tych bardziej wymagających




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2013-07-20, 21:38
    post wyżej napisałem o obiektywie Minolta AF 100-200/4,5-5,6 APO nie mam pojęcia dla czego "zjadło" pierwszą linijkę



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2013-08-25, 22:29
    Sigma 70-300/4-5,6 APO DG Macro vs Minolta AF 100-300/4,5-5,6 APO vs Minolta AF 100-300/4,5-5,6 xi czyli mój własny "test" trzysetek
     
    Niedawno miałem okazję "przetestować" wyżej wspomnianą Sigmę i porównać ją z posiadanymi trzysetkami Minolty.
    Mam dość mieszane odczucia co do tego szkiełka. W dwuletnim obiektywie autofokus chodzi jak sieczkarnia i sprawia wrażenie jak by zaraz miał się rozsypać. Żadne z posiadanych przeze mnie ponad dwudziestoletnich szkiełek Minolty tak nie szrupocze jak ta Sigma. Wiem, że jest to "tani obiektyw dla amatorów", ale można się było ciut postarać i za parę złotych więcej, wstawić metalowa zębatki przekładni AF a nie podłej jakości plastik. Właściciel tego obiektywu przy zakupie wybrał go z pośród czterech egzemplarzy jako najcichszy i najostrzejszy. Niestety przekładnia AFa bardzo szybko zaczęła się zużywać i myślę, że lada moment szkiełko zacznie pluć zębami. Autofokus jest wolny, czasami długo błądzi, nie zawsze trafia a przy słabszym oświetleniu to już całkowita klapa bo trafia gdzie chce i kiedy chce.
    Fajną rzeczą (choć nie do końca) jest tryb macro z odwzorowaniem 1:2 i ostrzeniem od 1m. Niestety pracuje on jedynie w zakresie 200-300mm i trzeba uważać, żeby właśni przy rym zakresie przełączać obiektyw w ten tryb, no i sam przełącznik czasami się zacina. Oczywiście można się przyzwyczaić do tego i przy odrobinie wprawy pstrykać ciekawe fotki i mieć z tego niezłą frajdę. Da się nim upolować motylka i strzelić kwiatka z ciekawej perspektywy
    Optycznie ten obiektyw mnie rozczarował. Wygląda jak by w zakresie 70-100 nabierał oddechu a przy 200-300 się dusił. Obraz robi się przyzwoity powyżej 100mm a od 200 wzwyż zaczyna się rozmydlać. Po przymknięciu przesłony o dwie działki dolna granica robi się w miarę przyzwoita, ale powyżej 200 nadal jest mydlanie i nawet mocniejsze domknięcie niewiele pomaga. O dziwo w trybie macro, który pracuje właśnie w tym przedziale ogniskowych, fotki wychodzą przyzwoite.
    Aberracja chromatyczna jest prawie niezauważalna, ale też do 200mm, bo później można ją dostrzec. Nie ma tragedii, ale mogło by być lepiej bo to jest przecież obiektyw achromatyczny.
    Kupując ten obiektyw należy mieć świadomość, ze tak naprawdę, to dostajemy przyzwoite szkiełko 100-200 z przyzwoitym APO (w tym zakresie), przyzwoitą ostrością (w tym zakresie) i ładnymi kolorkami (po całości) W bonusie dostajemy namiastkę makro, a jako ciekawostką możliwość liźnięcia dłuższego tele, tak, aby się przekonać, czy ogniskowa 300m jest nam niezbędna do dalszego życia.
     
    Mając trzy szkiełka o zbliżonych ogniskowych nie mogłem sobie odmówić przyjemności porównania ich możliwości w bezpośrednim starciu :)). Fotki robiłem w plikach jpg, w identycznych warunkach oświetleniowych, przy użyciu statywu i wężyka spustowego, w trybie priorytetu przesłony (A), WB na manualu (aby móc porównać kolorystykę), AF punktowy. Po to, aby mi się fotki nie wymieszały, każde szkiełko miało osobną kartę do zapisywania efektów focenia :))
    Na pełnej dziurze Minolta AF 100-300 / 4,5-5,6 APO okazała się po za konkurencją a Sigma wypadła najgorzej. Po przymknięciu o dwie działki przesłony obie Minolty dawały niemal bliźniaczy obraz w całym zakresie ogniskowych natomiast Sigma nieco odstawała w zakresie 100-200 a powyżej tego zakresu obraz był już wyraźnie gorszy. Przy fotkach pod światło pod względem ostrości (we wszystkich wartościach przesłony) kolejność identyczna z tym, że wystąpiła lekka różnica między obiema Minoltami na korzyść Minolty APO. Aberracja chromatyczna w Minolcie APO praktycznie nie występuje, Sigma w zakresie 100-200 bardzo przyzwoita, ale powyżej to już można zauważyć aberrację. Najgorzej pod względem aberracji wypadła Minolta xi, ale tego należało się spodziewać, bo to nie jest szkiełko APO
    Kolorystycznie fotki z obu Minolt są bliźniacze i bardziej mi się podobają niż z Sigmy, ale to oczywiście jest odczucie czysto subiektywne.
    Pod względem prędkości i celności AFa Minolta APO wyraźnie najlepsza i nawet nie ma co ją porównywać z "konkurencją" . W dobrym świetle Sigma zachowuje się podobnie jak Minolta xi Oba szkiełka potrafię nieraz myszkować i oba nieraz spudłują, prędkość ostrzenia również podobna. W słabych warunkach oświetleniowych Sigma wyraźnie gorsza, długo myszkuje i trafia w granicach poniżej 50% Minolta xi jest znacznie celniejsza, i mniej błądzi.
     
    Z całego mojego "testu" wysunąłem następujące wnioski: Sigma nie dorasta Minolcie APO nawet do pięt i co najwyżej może ją w bagnet cmoknąć. Ma to również odzwierciedlenie w cenie tych obiektywów na allegro, bo cena używanej Minolty APO jest wyższa od ceny nowej Sigmy. Sigma (po za lepiej skorygowaną aberracją chromatyczną) jest też gorsza optycznie od Minolty xi Tutaj relacja cenowa jest odwrotna, ponieważ używana Minolta xi kosztuje połowę tego co nowa Sigma.




  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2013-10-06, 18:07
    Minolta AF 50/1,7
     
    Mały i zgrabny. Metal i szkło. Zintegrowana (wysuwana) płytka osłona przeciwsłoneczna. Dość szybki AF, trafia bez problemu nawet przy słabym świetle. Ostrzy od 35cm z odwzorowaniem 1:6,66  Wystarczająco ostry aby nim focić od pełnej dziury, a po przymknięciu o dwie działki przesłony pod względem ostrości nie można mu niczego zarzucić. Ładne kolorki, fajna plastyka, przyjemny bokeh. Przy cropie nie winietuje. Aberracja chromatyczna dobrze skorygowana i nie jest mocno widoczna, dystorsja też nie jest zauważalna. Pod światło pracuje średnio i widać wyraźny spadek kontrastu, przy bocznym świetle potrafi złapać bliki. W sumie fajny, jasny obiektyw za niewielkie pieniądze.
    Jam mam wersję RS (Re Styled) tego obiektywu, produkowaną po 1990r, która różni się od starszego o pięć lat brata jedynie dizajnem, bo optycznie są identycznie, Oczywiście literek RS nie znajdziemy w oznakowaniu na korpusie obiektywu :)
     
    Wokół tego szkiełka narosła masa legend i mitów o jego jakości optycznej. Jest to lekka przesada. Obiektyw jest naprawdę dobry, ale nie jest rewelacyjny, ma po prostu to wszystko co powinna mieć przyzwoita pięćdziesiątka. Na pewno nas nie rozczaruje, ale też nie zaskoczy niczym tych, którzy mieli okazję focić innymi pięćdziesiątkami z epoki szkła i metalu. Największym mitem (który sam byłem skłonny powielać) jest jego "wyższość" nad Sony DT 50/1.8 SAM co absolutnie nie jest prawdą, bo nie jest on ani ostrzejszy, ani szybszy od tego szkiełka i o wiele gorzej pracuje pod światło niż Sony. Następca wprowadzony przez Sony jest bardziej plastikowy, ale optycznie ciut lepszy (moim skromnym zdaniem oczywiście)
     
    Ogniskowa 50mm jest standardem dla małego obrazka (pełnej klatki) i jest chyba najlepiej dopracowaną ogniskową spośród wszystkich stałek. Każdy liczący się producent optyki miał i ma nadal w swojej ofercie kilka obiektywów o tej ogniskowej. Dzięki temu współcześni portreciści posiadający niepełno klatkowe lustrzanki mają duży wybór szkiełek o ogniskowej nadającej się do portretów. Jeżeli ktoś chce się pobawić w manualne ostrzenie, (a jest ono bajecznie proste w alfusiach z półprzepuszczalnym lustrem) to na pewno znajdzie coś, co mu optycznie będzie odpowiadało. Należy jednak pamiętać, że nie są to typowo "portretowe" szkiełka i nie dorównają  takim konstrukcją jak Minolta (Sony) 85/1.4, Zeiss Planar 85/1.4 legendarnemu Heliosowi 40-2 (85/1.5) czy chociażby Jupiterowi 9 (85/2) Stanowią one jednak świetną alternatywę i są dziesięć-dwadzieścia razy (!!!) tańsze od wymienionych wyżej portretówek :))




zamknij

Zgłoszenie nadużycia

Zgłoszenie zostało zapisane.

Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.


zamknij

Logowanie


zamknij