change language: english

Ciemnia foto

Mam pytanie. Nie pamietam zebysmy o tym rozmawiali :) Czy ktoś z Was pracował w ciemni? Jesli tak to jakas chemie polecacie? Mam sprzet do wywolywania zdjec tylko brakuje mi papieru i chemii :) 

KubaFoto, 2012-03-31, 21:46


odpowiedz

odpowiedzi


  • Luke
    zgłoś nadużycie Luke, 2012-03-31, 22:30
     Polecam Ci kontakt z Kamilem:
    http://www.fotograf-szczecin.com.pl/
    http://www.maxmodels.pl/stuio_foto.html
    B
    ardzo duża wiedza dotyczaca analogów i pracy w ciemni.


  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-03-31, 23:48
    Kubuś miałem własną ciemnie, bo kiedys było to nieuniknione bo nie mieć ciemni przy analogu to tak jak przy cyfrze nie mieć kompa i photoshopa :)).
    Do wywoływania błon "Foton" (polskich) używałem najczęściej wywoływaczy drobnoziarnistych naszej produkcji. Do innych błon uniwersalnego R09 (Rodinal) który w zależności od stopnia rozcieńczenia działał bardziej agresywnie i dawał większe ziarno i kontrast lub po większym rozcieńczeniu był drobnoziarnisty a negatyw stawał sie bardziej miękki. Jest on nadal dostępny. Osobiście radził bym o stosowanie wywoływaczy zalecanych przez producenta danego rodzaju materiału światłoczułego. Łatwo można spieprzyć wywołanie negatywu a to jest sprawa nieodwracalna.
    Z papierami jest prościej, bo nawet jak spieprzysz, to możesz powtarzac proces w nieskończoność aż uzyskasz pożądany efekt. Większe znaczenie ma tu gradacja (twardość) papieru i jego faktura niż wywoływacz. No i trzeba pamiętać, że przy lampie ciemniowej gotowe powiększenie wygląda inaczej niż przy świetle dziennym. Wydaje się ciemniejsze i bardziej kontrastowe niż w rzeczywistości.
    Z używanych kiedyś przeze mnie materiałów B&W do chwili obecnej pozostał chyba tylko ILFORD na którego raczej nie można było narzekać.
    W końcówce mojej przygody z analogiem i B&W używałem dostępnych u nas ruskich papierów z powłoką polietylenową, które były droższe od naszych ale posiadały o niebo lepszą jakość i nie trzeba było ich suszyć w suszarce.



  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-03-31, 23:59
    Przypomniało mi się jeszcze, że w latach 90tych były dostępne błony fotograficzne B&W różnych producentów, które można było wywoływać w procesie C-41, czyli tak jak błony kolorowe. Można było je oddać do fotolabu i nie bawić się w samodzielnie w wywoływanie negatywów. Osobiście ich nie używałem, ale wiem że są nadal dostępne



  • Bilans
    zgłoś nadużycie Bilans, 2012-04-05, 15:41
     ja mam ciemnię dzięki Krzyśkowi :P.
    Sam używam Krokusa postawionego na pralce w łazience i chemię Fomy u11 i w41 i spełnia to swoją funkcję. Papier Illford i do przodu !
    Tyle, że jeśli chodzi o ciemnię to ja się tym tylko bawię, ale żeby zrobić coś dobrego - lepiej się radzić Krzyśka, bo ma większego skilla w tej dziedzinie 


  • krzysiek
    zgłoś nadużycie krzysiek, 2012-04-05, 22:01
    Jak mnie Bilans wywołał do tablicy i przypomniał czeską Fomę (nie wiedziałem, że jeszcze istnieje) i W41 to doznałem nagłego olśnienia, że polski wywoływacz uniwersalny w płynie miał to samo oznaczenie i namiętnie go używałem, bo łatwo można było rozrobić tyle ile było właśnie potrzeba. Przypomniałe mi się też, że nazwa drobnoziarnistego wywoływacza do filmów, to Hydrofen. Na papierach Fomy pracowałem sporadycznie i nie mam jakiś miłych lub nie miłych wspomnień z nimi związanych. Czasami na rynku trafiały się węgierskie Forte, które były całkiem dobre. Ogólnie sklepy Fotooptyki świeciły pustkami i wybór był żaden, a właściwie braki we wszystkim. Jak było jedno, to nie było drugiego. Nikt wtedy nie rozpieszczał fotoamatorów, bo tego towarzystwa była tylko garstka, a wydobycie węgla było ważniejsze niż papier fotograficzny. Obiektywy, to mogłem sobie na obrazkach oglądać a nie na sklepowych półkach. Tak samo było z pozostałym sprzętam. Głupiej kuwety nie można było dostać i właśnie z tego powodu praktycznie nie wychodziłem po za format 24x30cm. To był maks jaki mogłem włożyć do kuwety a przy 30x40cm zaczynały się uciążliwe kombinacje. Pamiętam taki okres w latach 80tych, gdy nie było kompletnie niczego. Mogłem cokolwiek focić dzięki "starym zapasom" Oczywiście do czasu aż czegoś zabrakło. Pierwszy skończył się właśnie W41. Wtedy załatwiłem sobie (bo kiedyś się nie kupowało, tylko "załatwiało") wywoływacz i utrwalacz używany w pracowni rendgenowskiej :)) Prawdziwa rozpusta po jakieś 2kg jednego i drugiego wsypane do dwóch worów nylonowych !!! Zabawa zaczęła się dopiero przy rozrabianiu tego "na oko" Utrwalacz jeszcze pół biedy, ale wywoływacz nie dość, że kontrastowy to jeszcze szybki jak błyskawica ledwo wrzuciłem papier a już było wywołane. Zanim dobrałem proporcje metodą prób i błędów to pół paczki papieru zmarnowałem. Fotki nadal były dość kontrastowe ale w granicach akceptacji.
    Do analogu chyba już nigdy nie wrócę, choć niekiedy mnie kusi, ale nadal czuje ten zapach oparów chemii wymieszanhch z dymem papierosowym. Fajne to były czasy :))
    P.S
    Obiektyw od powiększalnika podarowałem kiedyś dziewczynie, która chodziła do technikum fotograficznego, a powiększalnik i resztę "pozostałych przy życiu" gratów pożyczyłem Bilansowi (żeby nie zardzewiały do reszty) Mam jeszcze koreks -kultowy "Tank 2000" i filmy mogę wywoływać (jak sobie termometr kupię)



  • Luke
    zgłoś nadużycie Luke, 2012-04-05, 22:44
     Z małego dochodzenia wiem, że Einsteina Dziadek ma powiększalnik do opchnięcia i pytał się mnie o załatwienie tego ale chyba łatwiej będzie to przez Einsteina zrobić. Powiększalnik jest w lepszym stanie niż nówka ze sklepu. Mi dostał się na testy polaroid Kodaka EK160 i szukam baterii do niego. Jest zapas papieru ale mocy brak.


  • Einstein
    zgłoś nadużycie Einstein, 2012-04-06, 07:41
    Zgadza się, ale to nie tylko powiększalnik, mam trochę więcej gadżetów do ciemni, jeśli ktoś jest zainteresowany to proszę na pocztę wew.


zamknij

Zgłoszenie nadużycia

Zgłoszenie zostało zapisane.

Wystąpił błąd. Spróbuj ponownie później.


zamknij

Logowanie


zamknij